BANERwroclawskie spotkania z fotografią_1024

I Wrocławskie Spotkanie z Fotografią Przyrodniczą 2014 – relacja

22 listopada 2014 r. odbyło I WROCŁAWSKIE SPOTKANIE Z FOTOGRAFIĄ PRZYRODNICZĄ 2014. Organizatorami byli Okręg Dolnośląski Związku Polskich Fotografów Przyrody oraz Klub 4 Regionalnej Bazy Logistycznej Wojska Polskiego.

Pomysł zrodził się na spotkaniu jakie wiosną br. zorganizował Okręg Dolnośląski ZPFP z Jerzym Dolatą. Opowiedział wówczas o Poznańskich Dniach Fotografii. Kierownik Klubu pani Jowita Michalak przysłuchiwała się rozmowie i wykazała duże zainteresowanie. Prezes Okręgu Krzysztof Bandarek postanowiłem kuć żelazo póki gorące i napisał projekt-wniosek. Dzięki Pani Jowicie i przychylności Komendanta 4RBL udało się to przedsięwzięcie wpisać do kalendarza i zaprosić wspaniałych gości. A nie było to zadanie łatwe – chyba w całym przedsięwzięciu najtrudniejsze. Większość „TAKICH AUTORÓW” ma bardzo napięte terminy. Ale dzięki osobistym kontaktom, przyjaźniom powiodło się. Problemem był również termin spotkania. Najlepszym, może jedynym, dla fotografów przyrody na tego typu spotkania jest późna jesień – ale od kilku lat odbywają się już dwa festiwale przyrody – w Izabelinie i Toruniu. Jedyne co można było zrobić – jak mówi Krzysztof – to wstrzelić się pomiędzy tymi festiwalami. I udało się !

Takie spotkania, festiwale, to fantastyczne, wyjątkowe wydarzenie. To nie tylko oglądanie pięknych zdjęć i wiele wrażeń artystycznych, ale spotkanie z ich twórcami, możliwość usłyszenia ciekawych opowiadań o warsztacie fotografa, filmowca, okolicznościach powstawania zdjęć i filmów, miejsc, ale bardzo często wspaniała lekcja przyrody. I tak właśnie było tym razem. Wszystkie te elementy składały się na TO fotograficzne spotkanie z PRZYRODĄ w roli głównej. A w dodatku Prezes Okręgu Krzysztof Bandarek zaprosił wspaniałych fotografików, tych z najwyższej półki. Byli to:

W sobotnie popołudnie w Klubie przy ul. Pretficza spotkało się duże grono miłośników filmu i fotografii przyrodniczej.

ARTUR HOMAN

Jako pierwszy zaprezentował swój film „Kraina 1000 bocianów” Artur Homan. To kolejny jego przepiękny film. Akcja tego filmu dzieje się na Warmii i Mazurach we wsi Żywkowo oraz jej najbliższej okolicy. Głównymi bohaterami są oczywiście bociany, i to w ilości jaką nie spotyka się w innych miejscach Polski – mieszka tu 30 osób i 80 bocianów, a w okresie, gdy w gniazdach są młode liczba bocianów jest czterokrotnie większa od liczby mieszkańców wsi. Film ogląda się z zapartym tchem. Są tu niezwykłe kadry z życia bocianów i innych ptasich mieszkańców tej okolicy, budowanie gniazd, gody, zdobywanie pokarmu i karmienie piskląt….. ale też piękne obrazy wiejskiego krajobraz jaki jest współcześnie bardzo rzadki, przemiany przyrody poprzez wszystkie pory roku. A tłem tych widoków jest idealnie skomponowana muzyka Michała Lorenca i głos Krystyny Czubówny.
Artur Homan zwraca również uwagę na relacje bocianów i innych ptaków z ludźmi, wzajemne korzyści i współzależności ale także zagrożenia ze strony cywilizacji dla ptaków i ich przyszłości. Na pewno można stwierdzić, że jest to film na najwyższym światowym poziomie.

Bociany białe, fot. Artur Homan
Bociany białe, fot. Artur Homan

Do takich filmów jak ten i „Rytmy natury w Dolinie Baryczy” wraca się i ogląda się je wielokrotnie, za każdym razem z takim samym zachwytem.

Bardzo zachęcam do obejrzenia tych kilku krótkich fragmentów, ponieważ żadne słowa nie oddadzą piękna tego filmu.

KRAINA TYSIĄCA BOCIANÓW – trailer, muzyka Michał Lorenc

Michał Lorenc, Kwiatowy Walc z filmu Kraina Tysiąca Bocianów

DMUCHAWCE – muzyka Michał Lorenc, z filmu Kraina Tysiąca Bocianów

Informacja o filmie:
reżyseria i zdjęcia: Artur Homan i Saturnina Homan
muzyka: Michał Lorenc
produkcja: Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków

 

DAMIAN KUZDAK

Na kolejnego gościa czekaliśmy z dużym zainteresowaniem, ponieważ dla zdecydowanej większości uczestników był nieznany. Był nim Damian Kuzdak, mieszkający w Londynie. Wprawdzie można było wcześniej zajrzeć na jego stronę, ale spotkanie z człowiekiem jest bezcenne. I zostaliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni. Fotografuje w południowo- zachodnim Londynie na terenie Wimbledon Common, jest to w zasadzie park, ale w niczym nie przypomina polskich parków miejskich. Teren ten zajmuje prawie 500 ha lasu, w większej mierze liściastego. Prezentacja zawierała zarówno zdjęcia z tego terenu jak i Norfolk oraz z Białowieży, kujawsko-pomorskiego i świętokrzyskiego. Podziwialiśmy piękne zdjęcia ptaków, jeleni, zajęcy, lisów, ale największe zainteresowanie wzbudziły myszy i borsuki – fotografowane właśnie w londyńskim parku. Po prezentacji opowiedział o swojej fotograficznej pasji, jak pracuje, jak zaprzyjaźnił się z parą borsuków. Zdradził kilka szczegółów ze swojego warsztatu, czym wzbudził podziw i szacunek. Np. dowiedzieliśmy się, że nad zdjęciami londyńskich borsuków spędził ostatnie 3 lat, myszy fotografuje od ponad roku. Pierwsze próby z 3 myszami zaczął 2 lata temu, niestety nie udane ze względu na kota, który zjadł dwie, a ostatnią upolowała pustułka. Na szczęście kolejne są pomyśle, co widać na zdjęciach.
Mam nadzieję, że Damian odwiedzi w niedalekiej przyszłości Wrocław i będzie kontynuował mysią opowieść. Choć borsuki też są bardzo sympatyczne.

 

Wood Mouse, fot. Damian Kuzdak
Wood Mouse, fot. Damian Kuzdak

Więcej zdjęć Damiana Kuzdaka  GALERIA >>>

 

JERZY DOLATA

Ten występ miał zupełnie inny charakter. Jerzy Dolata jest absolutnym mistrzem pejzażu. Robi to w sposób wyjątkowy. Posiada niezwykły dar dostrzegania detali, a w elementach krajobrazu, które w oczach „normalnego” widza są banalne, pospolite – bo za takie uważane jest np. błoto, kałuża – doszuka się magii, albo stworzy ją przy pomocy aparatu fotograficznego. Czego nie dotknie obiektywem zamienia się w przecudnej urody obraz – mgły, wschody i zachody słońca, chmury, gwieździste niebo, kry lodowe, śnieg, łąkę, kwiaty, – szczególnie maki … bawi się wspaniale światłem .. jest mistrzem budowania nastroju. Zachęcam do zajrzenia na jego stronę www.jerzydolata.pl . Jeżeli do tego poda to w postaci diaporamy to jest to uczta dla oczu i uszu. I tak było tym razem. Mogliśmy podziwiać jego dwie prezentacje. Pierwsza „Dune” powstała dzięki wyprawie do Doliny Śmierci, gdzie sfotografował błyszczące piaski (kilka zdjęć ). Opowiedział, że zdjęcia „leżały” sobie i czekały, żeby zrobić diaporamę. Ale, że jest perfekcjonistą to czekały aż „zjawi się” odpowiednia muzyka. I doczekały się – Leszka Możdżera „Good morning melody”. W diaporamie jest oczywiście „granie na klawiszach piaskowych” jako efekt specjalny budzący zachwyt. O tym jak perfekcyjna była to kompozycja niech świadczą pytania czy była ona specjalnie napisana do tej diaporamy. Ale też Diaporama ta jest przepięknym tłem do tej muzyki.

W drugiej prezentacji udaliśmy się do Rogalina. Wycieczka ta była niezwykła, ponieważ odbyła się w nocy. Prezentacja pt. „Nocne rozmowy” to przepiękne zdjęcia, idealnie dopasowana muzyka – Matthiasa Zieglera „Maschad”, nieprzypadkowe przenikania się obrazów wszystko dało efekt, który wzbudza podziw.

Dolina Śmierci, fot. Jerzy Dolata
Dolina Śmierci, fot. Jerzy Dolata

Więcej zdjęć Jerzego Dolaty  GALERIA >>>

Po tej prezentacji czekała widzów niespodzianka. Jerzy przedstawił dwie prezentacje MACIEJA FISZERA, który niestety nie mógł być obecny. Były to dwie prezentacje z dwóch biegunów, każda w skrajnie różny sposób poruszyła publiczność.

Pierwsza była kontynuacją tematu rogalińskich dębów – zdjęć, które zamieszczone są w albumie Macieja „Requiem. Dęby Rogalińskie” będącym fotograficzną opowieścią o prastarych dębach. O albumie tym można przeczytać TUTAJ . Album jest piękny, ale fotografie tych monumentalnych drzew wyświetlone na dużym ekranie zachwycały jeszcze bardziej.

Dąb z Rogalina, fot. Maciej Fiszer
Dąb z Rogalina, fot. Maciej Fiszer

Natomiast druga prezentacja wzbudziła emocje jakich obecni się nie spodziewali doznać na tej pięknej przyrodniczej imprezie. Były to emocje zupełnie skrajne.
Maciej Fiszer jest wyjątkowo oryginalnym fotografem przyrody. O jego filozofii fotografowania i fotograficznym warsztacie pracy można napisać obszerną pracę. Jednym z tematów fotograficznych jaki go interesuje jest rolnictwo. Jest min. autorem wielu edycji Wielkopolskiego Kalendarza Rolniczego. Obecni na wrocławskim spotkaniu mieli okazję zobaczyć poruszający pokaz pt. „POD SKÓRĄ” zrobiony specjalnie na tegoroczną poznańską konferencję pt. „Troska i Okrucieństwo” poświęconą stosunkowi człowieka do otaczających go zwierząt. W pokazie zamieścił 80 fotografii z lat 2006 – 2013, które wykonał w kilkudziesięciu wielkopolskich chlewikach (to w ogóle temat rzeka…) Wszystko do muzyki Mikołaja Trzaski z filmu „Róża” zmontował Tomek Ogrodowczyk. Ze zgrozą oglądaliśmy obrazy w jakich warunkach „żyją” świnie … karmią młode … Znane są obrazy z ferm drobiu, ale chyba bardzo niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w sposób uwłaczający godności istot żywych traktowane są świnie !

Świnie, fot. Maciej Fiszer
Świnie, fot. Maciej Fiszer

Więcej zdjęć Macieja Fiszera  GALERIA  >>>

Po tej prezentacji musiała odbyć się dłuższa przerwa. Obecni mieli okazję zobaczyć wystawę zdjęć przygotowaną przez członków OD ZPFP, poczęstować się pysznościami przygotowanymi przez organizatorów.

I WSzFP 2014, fot. Łukasz Talaga
I WSzFP 2014, fot. Łukasz Talaga

 

TOMASZ KRZYŚKÓW

Po przerwie Tomasz Krzyśków – ornitolog, założyciel i redaktor naczelny kwartalnika Ptaki Polski zaprezentował tę publikację. A jest naprawdę czym się pochwalić. 35 numerów o życiu ptaków z przepięknymi zdjęciami czołowych polskich i zagranicznych fotografów, grupa pasjonatów, autorów ciekawych artykułów, konkursy, obserwacje unikalnych gatunków, kilka ciekawych akcji. Jest to wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju publikacja.

 

 PIOTR CHARA

Kolejnym gościem był Piotr Chara i zgromadzeni wiedzieli, że będzie to kolejna duża dawka emocji. I dokładnie tak było. Piotr nie tylko robi cudne zdjęcia, ale też pięknie opowiada wkładając w to dużo serca. A bierze się to z tego, że opowiada o miejscach i bohaterach swoich zdjęć, które są najbliższe jego sercu.
Zanim zaprezentował zdjęcia wprowadził zgromadzonych w klimat i historię Ujścia Warty, gdzie najchętniej fotografuje. Bardzo często słyszy się o tym regionie, że to królestwo ptaków, ale mało kto wie, jak niezwykłą ma historię. W dużym skrócie:
Ujście Warty to tereny zalewowe dolnego odcinka Warty wraz z jej ujściem do Odry, fragment doliny Odry oraz teren otoczony wałami, między Kostrzynem i Słońskiem. Obejmuje tereny podmokłe, łąki i pastwiska, z licznymi kanałami i starorzeczami, podmokłymi lasami. To krajobraz półnaturalny – wcześniej rósł tu gęsty las łęgowy, a Warta uchodziła do Odry, tworząc niedostępne zabagnione tereny. W połowie XVIII w. Fryderyk Wielki zarządził przeprowadzenie prac melioracyjnych. Teren ten stanowi ostoję zarówno ptasią, jak i siedliskową. Jest jednym z najcenniejszych terenów przyrodniczych kraju, słynie głównie z bogactwa gatunkowego ptaków – ponad 270 gatunków, ok. 175 mają tu lęgi a w dodatku w ogromnych ilościach.
Po tym bardzo ciekawym wprowadzeniu zaprezentował nam to bogactwo i różnorodność ptasich mieszkańców, opowiadając o każdym z największą czułością – np. nie były kaczki, ale kaczuszki. Od wiosny przez kolejne pory roku poznawaliśmy kolejne gatunki i podziwialiśmy przepiękne zdjęcia.
Podczas takiego pokazu traci się poczucie czasu.

 

Gągoł, fot. Piotr Chara
Gągoł, fot. Piotr Chara

Więcej zdjęć Piotra Chary GALERIA >>>

 

GRZEGORZ LEŚNIEWSKI I MARCIN STAŃCZYK

Na zakończenie tego pięknego dnia czekała zebranych wyprawa w Bieszczady, a dokładnie w Karpaty Wschodnie. Dla mnie osobiście była to przysłowiowa” wisienka na torcie”, w dodatku za sprawą Grzegorza Leśniewskiego.
Grzegorz, znaczną część swojego życia i serca poświęcił temu regionowi, dowody tego można było podziwiać przy okazji jego prezentacji na festiwalach fotograficznych w Izabelinie i Toruniu. Po raz kolejny było to coś wybitnego – diaporama pt.”Międzynarodowy Rezerwat Biosfery KARPATY WSCHODNIE – nasze wspólne dziedzictwo” przygotowana wspólnie z Marcinem Stańczykiem w ramach polsko-słowackiego projektu.
Dwóch autorów, doskonałych fotografików i dwa uzupełniające się spojrzenia na Karpaty Wschodnie – pogranicza polsko-słowacko-ukraińskiego.

Grzegorz Leśniewski skupił się na przepięknym bieszczadzkim krajobrazie, zmieniającym się wraz z porami roku i oczywiście dzikiej przyrodzie, głównie dużych drapieżnikach. Były więc piękne sceny z niedźwiedziami, wilkami i rysiami, których z cierpliwością poszukuje w tych jeszcze dzikich górach i zaprezentowane jako piękne historie.

Marcin Stańczyk skupił się na mieszkających tam ludziach. Uchwycił w swoich kadrach codzienne życie małych wiosek rozsianych w karpackich dolinach – pracę w lesie, sianokosy, wypas bydła. I piękny element bieszczadzkiego krajobrazu – cerkwie zatopione wśród drzew. Taki krajobraz powoli zaczyna znikać, wkracza nieuchronnie cywilizacja, wspaniale, że ktoś dba aby ocalić go od zapomnienia na fotografii.

Był jeszcze jeden element bieszczadzkiego krajobrazu, który zasługuje na podkreślenie, a którego fotografowie nie pominęli – bieszczadzkie niebo! Takie niebo, z taką ilością gwiazd trudno znaleźć w cywilizowanym świecie (podobne można zobaczyć na Hali Izerskiej w Sudetach). To co zobaczyliśmy na kilku zdjęciach wprawiało w podziw, zachwyt i zazdrość.

Te dwa spojrzenia zaprezentowane w multimedialnym pokazie perfekcyjnie dobranych zdjęć, doskonale zsynchronizowanym z głosami natury i piękną muzyką – również z tamtego regionu – adekwatną do obrazu, stworzyły pełny, piękny, wyjątkowy, obraz tego mało znanego regionu. Diaporama ta na pewno jest najpiękniejszą promocją Bieszczadów.

Bieszczady, fot. Grzegorz Leśniewski
Bieszczady, fot. Grzegorz Leśniewski

Więcej zdjęć Grzegorza Leśniewskiego GALERIA >>>

Zainteresowanych posiadaniem diaporamy odsyłam do biura Bieszczadzkiego Parku Narodowego – jest szansa na otrzymanie jej i poznania tego pięknego i ciekawego miejsca.

Był jeszcze jeden „wielki nieobecny”, którego nie sposób było niedostrzec – TOMASZ OGRODOWCZYK– obecny poprzez udział w powstawaniu diaporam oraz wykorzystane jego wspaniałe nagrania głosów natury.

Każdy obecny wyszedł z tego spotkania z bardzo pozytywnymi emocjami i dużą dawką nowej, ciekawej wiedzy, podanej w przepiękny sposób.

Fotorelacja ze spotkania Łukasza Talagi

Wszyscy mamy nadzieję i życzenie aby było to „PIERWSZE” takie spotkanie we Wrocławiu, a po nim nastąpiły kolejne. Są ku temu mocne przesłanki:
- piękne, gościnne miejsce – Klub 4 Regionalnej Bazy Logistycznej Wojska Polskiego,
- aktywna grupa fotografów przyrody na czele z Krzysztofem Bandarkiem, którym należą się ogromne wyrazy uznania i podziękowania,
- bardzo duża grupa pasjonatów fotografii przyrody jaka funkcjonuje w południowo-zachodniej części Polski spragniona kontaktu z najwyższej klasy artystami tego gatunku fotografii,
- fotografia przyrody jest bardzo dobrą promocją walorów przyrodniczych naszego kraju oraz ochrony przyrody.

Krzysztofie – postawiłeś poprzeczkę bardzo wysoko zapraszając TAKICH gości. Życzę Tobie i Twoim kolegom z Okręgu zapału, cierpliwości i determinacji w organizacji II Wrocławskiego Spotkania z Fotografią Przyrodniczą.