szn-t_ogrodowczyk-29

Sztuka Natury 2011

IV Międzynarodowy Festiwal Fotografii Przyrodnicze

Toruń  6-11 grudnia 2011

Formuła tego festiwalu niezmienna i sprawdzona w poprzednich edycjach zapewniła bogaty program przez klika dni. Dzięki temu, że poszczególne punkty programu odbywają się w różnych miejscach Torunia, przy okazji można zwiedzić to piękne miasto. Tradycyjnie miały miejsce wystawy, pokazy, konkursy i spotkania z honorowymi gośćmi, spotkania towarzyskie, bezpośrednie rozmowy z fotografami, wymiana doświadczeń.

Jak zwykle była to impreza doskonale przygotowana i zorganizowana. Adam Adamski – Dyrektor Festiwalu zaprosił doskonałych fotografów i w ten sposób zapewnił rewelacyjny program. W ciągu tych kilku dni uczestnicy festiwalu odbyli kilka podróży w różnorodne miejsca, bardzo bliskie i bardzo odległe, poznali środowiska często niedostępne dla zwykłego śmiertelnika.

Ponieważ rok 2011 to Międzynarodowy Rok Lasów więc tematem przewodnim tegorocznej edycji festiwalu były lasy.
Przez kilka pierwszych dni wędrowaliśmy po różnych zakątkach Polski.

Po uroczystym otwarciu festiwalu pierwszy pokaz zaprezentował Łukasz Łukasik.
Łukasz pochodzi ze Śląska, mieszka w pobliżu Zbiornika Goczałkowickiego, ale ukochał tereny północno wschodniej Polski – szczególnie rozlewiska Biebrzy. Realizując swoje marzenia i spędza tam wiele czasu, ponieważ jest fotografem prowadzącym „Fotosafari” nad Biebrzą. Fotosafari to 7-8 godzinna wyprawa w teren, polegająca na obserwacji i fotografowaniu nadbiebrzańskiej przyrody. Tematyka jest oczywiście uzależniona od pory roku, a więc zimą są to wyjazdy na ssaki: wydry, bobry, łosie, początek wiosny to czas przelotów dzikich gęsi, żurawi, gody żab moczarowych, następnie rozlewiska, kwitnące kaczeńce i pełnia ptasiego sezonu. Więcej o prowadzonym przez Łukasza „Fotosafari” można znaleźć na stronie www.biebrza.com
Prezentacją „Biebrzańskie Klimaty” Łukasz zabrał widzów na wyprawę w to jedno z ostatnich dzikich miejsc w Europie. Była to opowieść o przyrodzie Biebrzańskiego Parku Narodowego przygotowana w cyklu 4 pór roku począwszy od zimy… Zimowe bobry i wydry, wiosenne gęsi i bataliony, letnie mgły unoszące się nad bagnami, czy wreszcie jesienne bukowisko i zlotowisko żurawi – to wszystko można było zobaczyć na pokazie Łukasza. We wtorek ten sam pokaz miała okazję obejrzeć młodzież z VII LO im. Wandy Szuman w Toruniu. Uczestnicy spotkania, sami zainteresowani fotografią, byli bardzo wdzięczną publicznością.

Od środy do soboty w Kafeterii ”Struna Światła” w Dworze Artusa odbywała się prezentacja prac nadesłanych na konkurs pokazów multimedialnych. Każdy, kto zawitał w to urocze miejsce mógł po obejrzeniu pokazów oddać swój głos na najlepszy jego zdaniem pokaz multimedialny, spotkać się z gośćmi Festiwalu, porozmawiać i wymienić doświadczenia.

W środę wieczorem w sali widowiskowej Centrum Kultury w „Dworze Artusa” Joanna Antosik zabrała widzów swoim pokazem ”Cztery Pory Koloru” do Puszczy Kampinoskiej, a w czwartek zaprezentowała go uczniom I Liceum Ogólnokształcącego im. M.Kopernika.

W czwartek miały jeszcze miejsce dwa inne wydarzenia.
Uczestnicy wernisażu wystawy „Las w obiektywie kujawsko-pomorskich leśników” udali się za sprawą pięknych fotografii na wycieczkę do lasów Kujaw i Pomorza. Wystawa ta jest pokłosiem konkursu, jaki od 14 lat organizuje Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu, a biorą w nim udział pracownicy biura i nadleśnictw toruńskiej dyrekcji, a także pracownicy i uczniowie Zespołu Szkół Leśnych w Tucholi. Do końca grudnia mieszkańcy Torunia i turyści w Galerii Sztuki Przyrodniczej Ogrodu Zoobotanicznego mogą podziwiać leśne krajobrazy, mieszkańców lasów i ludzi pracujących w tych lasach. Wernisaż był też okazją do spotkania się z Mateuszem Stopińskim, rzecznikiem prasowym RDLP w Toruniu i fotografem „Lasy dla ludzi – fotografujemy las”.

Czwartkowy wieczór zakończył się spotkaniem i pokazem Michała Budzyńskiego „Przyroda światłem inspirowana”. Michał to bardzo młody człowiek, ale bardzo doświadczony fotograf i bardzo utytułowany (pełna lista osiągnięć na stronie). Michał ma bardzo oryginalne i niebanalne podejście do fotografii, a to co go wyróżnia to zabawa światłem, nietypowe kadry i polowanie, jak sam ładnie mówi „na promień wschodzącego lub zachodzącego słońca – na tę jedną, jedyną i niepowtarzalną, magiczną chwilę…” Można się było o tym przekonać również podczas piątkowego wernisażu na wystawie pt. „Światło i Przyroda >>>.

Michał Budzyński

W piątek ślązacy zaprosili widzów na południe Polski za sprawą wystawy, która miała swoja premierę w styczniu 2009 r. „Oczami śląskich fotografów” autorstwa kilkudziesięciu Członków Okręgu Śląskiego Związku Polskich Fotografów Przyrody. Od tego pierwszego wernisażu „wędruje” ona po całej Polsce. Eksponowana była w kilku miastach Województwa Śląskiego, w 3 parkach narodowych: Magurskim, Słowińskim i Karkonoskim oraz w Połczynie Zdroju w Województwie Zachodniopomorskim, aż wreszcie mają okazję podziwiać ją torunianie w Ratuszu Staromiejskim.

Wieczorem uczestników festiwalu czekały dwie dalekie wyprawy, na które zabrał nas Tomasz Ogrodowczyk wspierany przez brata Michała.
Tomek to urodzony pasjonat przyrodnik i fotograf. Naturalną koleją były studia przyrodnicze – rolnictwo uzupełnione leśnictwem, które dały mu wiedzę przyrodniczą. Pasję realizuje zawodowe w Leśnym Studio Filmowym w Ośrodku Rozwojowo-Wdrożeniowym Lasów Państwowych w Bedoniu. Żeby robić profesjonalne filmy ukończył Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną w Łodzi. Tomek współpracuje z bratem Michałem i Sławkiem Skupińskim. Znane są filmy tej ekipy pokazujące piękno polskiej przyrody, znane są piękne nagrania głosów polskich ptaków (jest już kilka płyt CD), ale tym razem odbyliśmy podróż do lasów deszczowych Ameryki Południowej i mieliśmy okazję podziwiać egzotyczną przyrodę tego kontynentu . Tomek zaprezentował fotografie z pobytu w dwóch parkach narodowych Argentyny oraz z półwyspu Valdés, gdzie pływają morsy, uchatki, pingwiny Magellana oraz wieloryby.
Zanim ochłonęliśmy od tej ferii barw ptaków, motyli i kwiatów Tomek przeniósł nas kilka tysięcy kilometrów na północny wschód – do syberyjskiej tajgi. Wspólnie z Michałem uczestniczyli w ekspedycji badawczo-prewencyjnej pracowników ORWLP w Bedoniu w celu dokumentacji filmowej dotyczącej barczatki syberyjskiej. Przez 3 tygodnie mieli bazę nad jedną z zatok Bajkału, a w poszukiwaniu tego groźnego motylka przemieszczali się po bezkresnych syberyjskich lasach (leśnictwo w tamtym rejonie jest wielkości naszego nadleśnictwa). Dodatkowym atutem tej wyprawy było nawiązanie wielu ciekawych kontaktów towarzyskich i poznanie obyczajów tamtejszej społeczności o czym barwnie opowiadał Tomek i ilustrował to interesującymi zdjęciami.

Po tak bogatym programie festiwalowi uczestnicy spędzili również bardzo przyjemny wieczór w Kafeterii ”Struna Światła” w Dworze Artusa, a niektórzy wytrwali nawet do późnych godzin nocnych.

Sobotni program był niezwykle bogaty i interesujący.
O godzinie 13 w hotelu Filmar odbyła się wystawa Towarzystwa Fotografii Przyrodniczej pt „MAGIA PRZYRODY”. Na wystawie zaprezentowane zostały zdjęcia z galerii użytkowników TFP. Przybyłych na wystawę gości przywitał organizator Festiwalu Adam Adamski, przedstawiciel grupy TFP Zbigniew Maćko – fotografik przyrody oraz jeden z administratorów grupy TFP.

Prosto z tej wystawy udaliśmy się na kolejną wystawę odbywając bardzo sympatyczny spacer pięknymi uliczkami i zakątkami starego miasta do Galerii Domu Muz na wernisaż wystawy „Światłem opisane…” autorstwa Dariusza Sarnowskiego. Z pochodzenia Ślązak wychowany w Tychach, na obrzeżach Puszczy Pszczyńskiej, kilka lat temu przeniósł się na Pojezierze Brodnickie, ponieważ zauroczyły go klimaty i krajobrazy tego rejonu. I my też ulegliśmy temu urokowi wędrując po łąkach, polach, lasach, utrwalonych na kadrach, napotykając wiele ptaków, ponieważ one są wielka pasją i ulubionym motywem jego zdjęć. Od pierwszego spojrzenia zakochałam się w obrazie z białymi czaplami. Nie wiem co powoduje, czy światło, czy jakiś inny element, ale miałam wrażenie trójwymiarowości tego obrazu, że naprawdę oglądam tę scenę na żywo (bardzo podobną widziałam kiedyś w Dolinie Baryczy, ale z czaplami siwymi).

Z pięknego Domu Muz udaliśmy się na wędrówkę w poszukiwaniu malutkiego ptaszka – wodniczki. W Kafeterii ”Struna Światła” odbyła się prezentacja filmu „Wodniczka. Ochrona w Polsce i Niemczech” autorstwa Marcina Krzyżańskiego, przygotowana przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków.
Wodniczka jest najrzadszym i zarazem jedynym globalnie zagrożonym gatunkiem z rzędu wróblowych, występującym w kontynentalnej części Europy. Niegdyś była rozprzestrzeniona i liczna na torfowiskach niskich i podmokłych łąkach, jako gatunek o daleko posuniętej specjalizacji siedliskowej, zniknęła z większości zajmowanych terenów w północnych Niemczech i Polsce. Powodem tego była głównie utrata i degradacja siedlisk. Ich utrzymanie jest obecnie zależne od sposobu zagospodarowania przez człowieka, będąc gatunkiem podatnym na zmiany w tradycyjnych metodach użytkowania ziemi. W filmie zaprezentowano cele Projektu LIFE – „Ochrona czynna wodniczki i jej siedlisk”, podejmowane działania i środki oraz jego rezultaty.

Z Biebrzańskich bagien, które są ostoją wodniczki przenieśliśmy się na Dolny Śląsk – w Dolinę Baryczy za sprawą filmu „Rytmy Natury w Dolinie Baryczy” Artura i Saturniny Homan. Obydwoje są przyrodnikami z wykształcenia i pasjonatami fotografii przyrodniczej. Artur od dzieciństwa zajmuje się fotografią, ale jego marzeniem było filmowanie przyrody, które spełnił, a pomogły mu w tym studia na Wydziale Operatorskim i Realizacji Telewizyjnej w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Stale współpracuje jako operator w filmach realizowanych dla Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Pracował również jako II reżyser przy filmie „Tatrzański Park Narodowy” realizowanym dla TVP1.
Saturnina dzielnie wspiera swojego męża w realizacji jego filmowych działań. Oprócz tematów przyrodniczych fotografują również ludzi (fotoreportaż, tradycyjne zawody, rolnictwo, rybactwo, kultura,) oraz zabytki.
Homanowie mieszkają w Dolinie Baryczy – największej w Europie krainie stawów, które zostały założone w średniowieczu przez zakon Cystersów. Obecnie oprócz korzyści jakie dają ludziom (stawy rybne ze słynnym karpiem milickim), stanowią prawdziwy ptasi raj. Obserwuje się ich tu około 300 gatunków, z czego 170 z nich wychowuje tu swoje młode, a w okresie wiosny i jesieni wiele z nich znajduje w dolinie miejsca żerowania i odpoczynku. „Rytmy natury…” to piękna opowieść o przyrodzie tego jednego z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Poznajemy cztery pory roku tej krainy, w różnych porach dnia, w różnych stadiach rozwoju i wzrostu, a dzięki zdjęciom interwałowym bardzo efektowne są ujęcia rozkwitających wiosennych roślin. Atutem filmu jest również pokazanie Doliny z kilku perspektyw – z ziemi, z wody i z lotu ptaka oraz pokazanie miejsc i sytuacji jakie nie są dostępne dla zwykłego śmiertelnika. Film jest doskonale zrobiony, każda scena jest doskonała, dopracowana i nie ma dłużyzn. Każdą z 36 min ogląda się z zaciekawieniem. Ale największe emocje na widowni wzbudzają sceny z kukułką pokazujące pisklaczka podrzutka, z wielką determinacją wyrzucającego z gniazda malutkie jajeczka prawowitego właściciela – trzcinniczka. Niesamowite są sceny już podrośniętego, wręcz monstrualnego „pisklaka” siedzącego na delikatnym gniazdku trzciniaczka. Scena pozostanie w pamięci na zawsze.

Film powstał w ramach projektu W harmonii z Naturą – profesjonalny film przyrodniczy o Dolinie Baryczy. Zbiera nagrody: Statuetka za najlepszy film edukacyjny na Międzynarodowego Festiwalu Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego, we wrześniu 2011, statuetka Turysty – nagroda w kategorii najlepszy film ekologiczny na międzynarodowym festiwalu FilmAt – Film, Art & Tourism Festival w Warszawie.

Kolejni goście programu Asia i Paweł Szpygiel zabrali nas z powrotem na północ Polski. Ale mało tego, w dodatku pod wodę i jeszcze w 3D. Więc dostaliśmy odpowiednie okularki i popłynęliśmy w „Polodowcowisko”.
Ciekawa informacja !

„Polodowcowisko” to pierwszy w Polsce film edukacyjny zrealizowany w technice 3D. Jest elementem autorskiego programu edukacyjnego pt. „Contemplator Mundi” – zobaczyć aby zrozumieć”, którego fundamentem jest wykorzystywanie nowoczesnych technik wizualizacyjnych w edukacji. Więcej o programie oraz przykładowe realizacje można zobaczyć na stronie autorów: www.szpygiel.pl
Zobaczyliśmy unikatowe w skali europejskiej podwodne formacje polodowcowe, tzw. ścianki, osiągające wysokość dziesiątków metrów. Zrealizowany został w najgłębszym jeziorze na Niżu Środkowoeuropejskim – Hańczy. Przygotowania do zdjęć trwały rok i polegały na badaniach głębin strukturalnym sonarem bocznym. Powstały wtedy unikatowe „sonografie” całego jeziora (!), o wymiarach 700 x 108 metrów.
Autorzy uchwycili gigantyczne stada ryb o długości 300 metrów i są to pierwsze i jedyne tego typu obrazy w Polsce. Zdjęcia podwodne trwały 2 tygodnie z wykorzystaniem kamer 3D i podwodnych aparatów panoramicznych, ze specjalnie na tę okazję skonstruowanym podwodnym systemem oświetlającym. Większość ujęć została wykonana bowiem na głębokościach, na które nie dociera światło słoneczne.
Postprodukcja filmu trwała 5 miesięcy, z czego 2 miesiące poświęcono na wybór odpowiedniego sprzętu i oprogramowania. Ze względu na pionierskość techniki 3D na polskim rynku filmowym, Asia i Paweł musieli sami przecierać szlaki i trzeba przyznać, że udało się to im znakomicie.
więcej zdjęć >>>
Podwodne ujęcia w trójwymiarze zapierają dech w piersiach i trudno uwierzyć, że polskie jeziora skrywaję takie tajemnice. Autorzy zadbali także o profesjonalny komentarz i przepiękną, znakomicie dobraną muzykę.
Wg mnie był to jeden z najlepszych pokazów w historii festiwalu. Po projekcji publiczność nagrodziła autorów nie tylko długimi brawami, ale także licznymi pytaniami i dyskusją w kuluarach.

Po tak ekscytujących projekcjach należał się już nam odpoczynek. Udaliśmy się do klubu MyMojito, gdzie odbył się wernisaż wystawy „Najbogatsze Lasy Świata” autorstwa Tomasza Ogrodowczyka i w atmosferze południowoamerykańskiej puszczy, salsy i w miłym towarzystwie siedzieliśmy do bardzo późnych godzin …..

Tomasz Ogrodowczyk

Sobota była bardzo intensywna, a nie przypuszczaliśmy, że niedziela nie będzie lżejsza. Choć zwykle ostatni dzień festiwalowych imprez jest czasem podsumowań, ogłaszania wyników konkursów, pożegnań.

A tu na koniec Adam Adamski zafundował widzom wysiłek intelektualny i maksymalne emocje.

Pierwsze spotkanie to była wyprawa w ekscytujące rejony sztuki fotograficznej, w które zaprosił nas Patryk Kizny, twórca sztuk wizualnych oraz przedsiębiorcą. Przedsiębiorca, aby móc realizować swoje pasje.
Jego doświadczenie obejmuje szeroki zakres twórczości wizualnej począwszy od projektowania graficznego, poprzez animację, fotografię, astrofotografię aż po film. Należy do grona pionierów wykorzystania techniki motion-controlled timelapse. Od 2006 roku Patryk Kizny prowadzi własną agencję kreatywną i interaktywną, powołał do życia studio produkcji filmowej, a także specjalizuje się w projektowaniu i produkcji sprzętu filmowego i timelapse.
W prezentacji pt. „Sztuka czasu – Motion–controlled timelapse” opowiadał o swoich pasjach (historia sztuki, astofotografia, fotografia), doświadczeniach z techniką timelapse obrazując opowieści swoimi projektami. ,
To, co zobaczyłam wydawało mi się czymś zupełnie nowym, ale okazało się, że technika o której opowiadał Patryk Kizny jest niemal tak stara jak samo kino. Pierwszy film wykonany tą techniką to Carrefour De L’Opera Georges’a Méliès z końca dziewiętnastego wieku. Pierwsze timelapse’y o tematyce przyrodniczej były produkowane już w latach 20-tych, a rozkwit techniki przypada na lata 50-te i takie filmy jak np. “Secrets of Life” Walta Disney’a z 1956 roku.
Timelapse to dosłownie. “upływ czasu”, to nazwa techniki filmowej w której każda klatka filmu jest rejestrowana w znacznie dłuższym czasie niż zostanie odtworzona. Timelapse jest przeciwieństwem techniki “high speed motion”, która rejestruje obraz z ogromną prędkością, by odtworzyć go w znacznym zwolnieniu. Techniki timelapse nie należy także mylić z “animacją poklatkową”. Pozwala ona dostrzec i uwydatnić procesy, które normalnie wydają się dla ludzkiego oka niemal niedostrzegalne. Możemy zobaczyć szybki ruch chmur, wędrówkę sfery niebieskiej – na przykład słońca, gwiazd czy też księżyca, wreszcie procesy wzrostu roślin, drzew, czy zmianę pór roku.
Na mnie największe wrażenie zrobił film TheChapel >>> dokumentujący ruiny protestanckiego kościoła w Żeliszowie.

Ostatnie spotkanie toruńskiego festiwalu było z gościem specjalnym – Rosjaninem, uznanym na świecie fotografem – Sergeyem Gorshkovem (w ostatnim numerze FotoNatury z 2011 jest obszerny, bardzo ciekawy wywiad z nim). Jego fotografie publikują NG, GEO, BBC Wildlife i wiele rosyjskich periodyków. W 2006 Siergiej został zwycięzcą rosyjskiego konkursu fotografii przyrodniczej ”Golden Turtle” (Złoty Żółw), w 2007 i 2009 roku wygrał międzynarodowy konkurs ”Shell Wildlife Photographer of the Year”. W 2007 roku został laureatem rosyjskiego wydania konkursu ”Photographer of the Year”.
Sergey Gorshkov opowiadał o swoich ulubionych miejscach do fotografowania: Kamczatce i rosyjskiej Arktyce, Botswanie a szczególnie Delcie Rzeki Okawango .
O Kamczatce mówi: . ”Ten teren ma w sobie wyjątkową magię. Kiedy dotarłem tam po raz pierwszy; moja obecność w tamtejszych górach wypełniła mnie uczuciem prawdziwej, niczym nieograniczonej wolności. Kamczatka wpływa na człowieka w bardzo osobliwy sposób: tylko tam można poczuć, że jest się częścią dzikiej natury. Obecnie, nieustannie myślę żeby tam wrócić, choćby tylko po to aby po raz kolejny doświadczyć tego niesamowitego uczucia wolności. Na długi czas, jeśli nie na zawsze, Kamczatka stała się moją obsesją”.

A obiektem który stał się jego obsesją są niedźwiedzie. Fotografował je przez 6 lat i jest jednym z niewielu na świecie fotografów przyrody, którzy tak dokładnie uwiecznili na zdjęciach życie niedźwiedzia brunatnego z Kamczatki. Jak powiedział, po raz pierwszy zobaczył niedźwiedzia na muszce mojej broni myśliwskiej, ale potem stwierdził, że tysiąc razy trudniejsze jest zrobienie dobrego zdjęcia niedźwiedzia, ujęcie pokazujące ciekawskiego niedźwiedzia, podejście rozłoszczonej samicy z młodymi, sfotografowanie momentu parzenia, czy tez obserwacja niedźwiedzia podczas jego polowania na łososia, niż posiadanie go jako trofeum myśliwskiego. Jego największym wyzwaniem z fotografowaniem dzikiej przyrody było fotografowanie niedźwiedzi pod wodą. Fotografowanie niedźwiedzi jest bardzo niebezpieczne, a co dopiero fotografowanie ich z wody, kiedy możliwości ucieczki są bardzo ograniczone. Czy podejmowanie takich wyzwań oznacza odwagę, czy raczej ryzykanctwo … a może ….? Sergey stosuje zabezpieczenia, choćby w postaci uzbrojonego tubylca, stojącego w pobliżu, ale czy kiedyś niedźwiedź nie okażę sie szybszy … tym bardziej, że fotografuje je szerokokątnym obiektywem, co daje doskonałe efekty, ale jest bardzo ryzykowne, ze względu na bliskość dzikiego zwierzęcia.

Jedno ze zdjęć wzbudziło szczególne emocje – Sergey z przygotowanym aparatem, a kilka metrów od niego niedźwiedzica z młodym. Opowiedział, że podprowadziła małego niedźwiadka, pozostawiła do „pod jego opieką” i oddaliła się na polowanie, a po pewnym czasie, wróciła po swoje dziecko.

W prezentacji „Przyroda Delty Rzeki Okawange” z kolei opowiadał o fascynacji dziką przyrodą afrykańską, dzikimi kotami, a szczególnie lampartami. I znowu powrócił temat robienia zdjęć na granicy ryzyka i bezpieczeństwa, o co był oczywiście pytany po zakończeniu prezentacji. Moją uwagę zwrócił jego sposób zachowania się – jest niezwykle spokojnym, zrównoważonym człowiekiem i to może powoduje, że z takim powodzeniem fotografuje te niebezpieczne zwierzęta. A może dzięki obcowaniu z nimi taki jest ? Nie zapytałam go o to.
To były ostanie prezentacje i ostatnie spotkanie.
A ostatnim punktem programu było ogłoszenie wyników konkursów i wręczenie nagród >>>

Tekst: Teresa Podgórska