sok z kwiatów czarnego bzu

Sok z kwiatów czarnego bzu

Dalszy ciąg oczarowania kwiatami czarnego bzu. Zostało mi kilkanaście baldachów czarnego bzu przy okazji produkcji bzowej nalewki. Postanowiłam zrobić na próbę trochę soku. Wygrzebałam w moim zeszycie przepis, który robiłam chyba jeden raz w życiu – wtedy mnie nie zachwycił. Ale w tym roku zaczarowały mnie te kwiaty i ich aromat.

Szkoda, że pora ich  kwitnienia mija i prawdopodobnie nie zdążę już więcej ich nazbierać, ale za rok  na pewno zwiększam produkcję soku. I oczywiście nalewki.

Kompozycja kwiatów czarnego bzu i cytryny daje intrygujący, wspaniały smak i aromat. Dodatkowym atutem jest prostota wykonania.

Zagotować wodę z cukrem

Kwiaty rozłożyć na papierze lub ściereczce, aby wyszły z nich ewentualni maleńcy mieszkańcy (można delikatnie potrzepać). Obciąć zielone łodyżki, kwiaty wrzucić do syropu.

Cytrynę i limonkę starannie wyszorować, sparzyć wrzącą wodą i pokroić w plastry lub ćwiartki i wrzuć do syropu z bzem. Ostudzić i wstawić do lodówki na 1- 2 dni. Po tym czasie przecedzić przez sito i wlać do wysterylizowanych butelek lub słoiczków. Zakręcić. Do dłuższego przechowywania pasteryzować. Można również przechowywać w lodówce.

Moja próba stoi 24 godz. ale w dzisiejszy upalny dzień dodałam trochę soku do cytrynowej lemoniady. Cudo i pycha !

Jutro wypróbuję z odrobiną imbiru.