Kacperki

Ewa Kacperek (efka)

Efka to pasjonatka fotografii i życia.

Kilka lat temu opowiedziała o sobie:

Idą moje urodziny. Tak, jeszcze chwila i skończę 53 lata!!!!!!!. Nie, wcale nie czuję się staro.

Zdrowie mi dokucza, skleroza męczy, wnuki rosną, sił brakuje ale wcale nie czuję się staro! Wcale nie siedzę w bujanym fotelu ani nie liczę dni do emerytury. Mam co robić, żyję własnym życiem a nie życiem dzieci i wnuków. Co dnia wpadam na różne, czasem całkiem zwariowane pomysły…aż się sama sobie dziwię skąd tyle głupot do głowy przychodzi. Wiecie co w zeszłym roku dostałam na urodziny od męża? Bilety na koncert Carlosa Santany. TAK !!! Stałam na stadionie i wyłam ze szczęścia jak jaka małolata bo Santana to jest to! A wiecie co dostałam od męża na 45 urodziny? Betoniarkę dostałam. Taką śliczną pomarańczową betoniareczkę. Jednofazową. Sama robię w ogrodzie różne małe murki, chodniczki i takie tam… Dlaczego? Bo lubię umieć. Mnie żaden specjalista budowlany nie wmówi, że tynk zrobił krzywo „Bo tak się robi”. Jak kamieniarze układali na tarasie płyty z piaskowca to ja podbierałam im narzędzia i robiłam jakieś małe, wymyślone partaninki. Dlaczego? Bo lubię się czasem upaprać po łokcie by sprawdzić dlaczego kamień pęka w tą a nie w inną stronę.
Nie kupuję zbędnych ciuchów, prawie się nie maluję. Nie bywam w Spa-cośtam ani w modnych restauracjach. Dlaczego? Bo oszczędzam na to co jest dla mnie ważne i ciekawe.

S

KACPERKI
Szwędamy się oboje z mężem po Polsce i świecie z plecakami i aparatem fotograficznym. Podglądamy przyrodę i ludzi. Kochamy wschody słońca na Podlasiu i zapach Afryki. A zaczęło się to dawno temu. Siedzieliśmy z mężem nad zdobycznym, angielskojęzycznym jeszcze numerem National Geographic. Postanowiliśmy wtedy, że zrobimy co się da by zobaczyć choćby malutki kawałeczek tego zachwycającego świata i że kiedyś kupimy aparat by utrwalać jego piękno. Długo przyszło nam czekać na spełnienie tych postanowień ale udało się. Trochę jeździmy a ja robię bardzo dużo zdjęć. Nie jeździmy do kurortów, nie interesuje nas Las Vegas ani Lazurowe Wybrzeże. Im dalej od cywilizacji tym lepiej:-)
Ja to mam szczęście w życiu; dwoje wspaniałych dzieci, troje wnucząt najsłodszych na świecie ( czwarte w drodze) a na dodatek mam NAJWSPANIALSZEGO meża który nie dość, że ze mną wytrzymuje od 30 lat to jeszcze podziela moje pasje.
Kurcze…życie jest takie piękne i ciekawe…

JA PO PROSTU KOCHAM ŻYCIE.

 

Wyprawy Ewy

Etiopia – „Cesarstwo Abisynii”

tydzień 1

 

 

Opublikowane przez: Teresa Podgorska