bukowe_2

Roman Zielonka – Dywagacja mężczyzny w pewnym wieku

UWAGA: KAMIEŃ !

O chłodny kamień
opierasz rozpalone czoło

Do szorstkiego kamienia
przykładasz policzek

Twardy kamień
otaczasz dłońmi

Głodny kamień
tulisz do serca

…i powoli

stygniesz chropowato
obojętnie kamieniejesz

 

LUDZIE DOBRZY – LUDZIE ŹLI

Ludzie źli wymyślili pieniądze,
Ludzie źli napisali kalendarz.
Przez nich co raz to błądzę,
Przez nich, że nie zdążę, się lękam.

Dobrzy ludzie wskazali co święte,
Dobrzy ludzie prawd szlak wytyczyli.
Dzięki nim przejdę drogi swe kręte,
Dzięki nim nie roztrwonię ni chwili.

Tylko czemu ta droga tak nudna,
A o cel jej już dawno nie pytam?
Dobrych ludzi omijać jest trudno,
Lecz ze złymi z radością się witam!

 

 

NOKTURN NIEŚPIEWNY

Józefowi Czechowiczowi na sto drugie urodziny

słowa z pióra skapują
papier je spija
papier obojętny

chwila wciąż trwa
a przecież wiem że mija

księżyc jak kartka blady
ze śniegiem wespół
za oknem noc przebija
lasu mrok święty

 

 

FOTOGRAFIE

przeglądam zdjęcia
czarnobiała iluminacja
barwnej młodości

na skręcającym się papierze
wyblakłe emocje
i plamy po źle wypłukanym
utrwalaczu

to nic
mój komputer sobie z tym poradzi
zeskanuje
przetworzy cyfrowo
wyostrzy szczegóły
(zwłaszcza te w szarościach)

żadnych rys i plam

kto wie
może mu się uda
znów pokolorować
moją młodość

stalówka drogi szuka
kluczy błądzi
na kartce pustyni
wiatr rządzi

i chociaż w kałamarzu
krew się burzy
znów nie dam rady
świt trupi
snem mnie odurzy

na zmiętej kartce pytania w kleks się zlały
plamy ornament wciąż echem powraca
zwielokrotniały

po cóż wciąż pytać
o pytań istotę
sens sensu szukania

widnokrąg obiegłem wokół
tam i z powrotem
i tylko serca łomot

a przy mnie wciąż
najwierniejszy druh
towarzysz pustych dni
niepokój

 

 

JESZCZE WSZYSTKO PRZED NAMI !

Przez moją głowę
jeszcze nie przemknęła myśl
ścigająca się z grudką metalu

Moje płuca
jeszcze nie poznały różnicy
między powietrzem a wodą

Moje trzewia
jeszcze nie wywnętrzniły bezwstydnie
swoich pokrętnych tajemnic

Moja krew
jeszcze nie ma brunatnego pojęcia
o temperaturze swojego krzepnięcia

Zanim wszystko znajdzie się poza mną
a może ja obok wszystkiego
jeszcze wszystko
przed nami

 

 

DYWAGACJE MĘŻCZYZNY W WIEKU ŚREDNIM

Już wpasowałem się w te spodnie, co zawsze były za luźne,
w osiem godzin za biurkiem,
w swe pomysły genialne
i jak zwykle zawsze za późne

Już wpasowałem się w czterdzieści lat z okładem.
w najbliższej nastroje
i najdalszych plotki
przyprawiane jadem.

Już wpasowałem się w ten widnokrąg najmilszy,
tak bliski i tak garbaty,
w błotniste donikąd ścieżki,
w jesieni pierwsze oznaki.

Już wpasowałem się w przyjaciół oczekiwania,
szron na trawie i skroniach,
popołudniowe drzemki,
witania, żegnania…

Czyżby czas się powoli pasować
w te cztery deski głupie?
W tę sprzed narodzin pustkę?
O, nigdy! Po moim trupie !!

 

 

SANEM

Sanem
snem wpół niedośnionym
płowiejącym gór dogmatem

Sanem
szlakiem wyznaczonym
dni miesięcy lat schematem

Sanem
z wiosny brudną pianą
krą kalecząc wścibskie łozy

Sanem
porą wszechpijaną
przez wieczorne ziół narkozy

Sanem
Twym zauroczeniem
w olszy chłodzie klenia mgnieniu

Sanem
moim zasłuchaniem
w szumie plusku wodobrzmieniu

Sanem
świeżej wody łykiem
z nutą dymu krwi posmakiem

Sanem
echem trwogi krzykiem
plotąc sensy wielorakie

Sanem – popod buków cienie
Sanem – tocząc trosk kamienie
Sanem – niosąc mgły dolinie
Sanem – czas mój – życie – płynie