werki

„Werki Włodzimierza Puchalskiego” – Tomasz Ogrodowczyk

Miłośnicy Puchalskiego otrzymali ekstra prezent – „Werki Włodzimierza Puchalskiego” autorstwa Tomasza Ogrodowczyka, wydane przez Ośrodek Rozwojow0-Wdrożeniowy Lasów Państwowych w Bedoniu.

Z największą przyjemnością Dziennik Leśny objął tę publikację patronatem medialnym i rekomendujemy ją wszystkim naszym czytelnikom.

Obejrzeliśmy już i wysłuchaliśmy Zieloną serię Włodzimierza Puchalskiego. Dla wielu miłośników przyrody i fotografii opublikowanie tych albumów było niezwykłym wydarzeniem. Ci starsi, z sentymentem przypominali sobie Bezkrwawe łowy, czy Wyspę kormoranów, młodzi dowiedzieli się, że w ogóle był ktoś taki jak Puchalski, że był to wybitny znawca przyrody, doskonały fotograf, niesamowity pasjonat, prekursor fotografii przyrodniczej. Albumy te w nowoczesnej formie z audiobookami zostały wydane przez Lasy Państwowe dzięki innemu pasjonatowi przyrody i fotografii – Tomaszowi Ogrodowczykowi.

Werki, T. Ogrodowczyk
Kiedy ukazał się ostatni album W krainie łabędzia Tomek zdradził, że będzie piąty, zdradził nawet jego tytuł „Werki Włodzimierza Puchalskiego”

I mamy kolejną piękną książkę – doskonałą pod każdym względem. Przede wszystkim rzuca się w oczy okładka z przejmującym wzrokiem Puchalskiego, trzymającego na ramieniu ogromny obiektyw, wklejki z mapą tras odbytych przez Puchalskiego, rysunki Roberta Jakuba Karpińskiego i ponad 250 fotografii – to one są na pierwszy rzut oka najistotniejszą atrakcją tej książki. Ale to nie koniec. Jest jeszcze szczególna treść i płyta. Dzięki temu udajemy się w niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni.

Może zdradzę, cóż to te „werki”, bo wyjaśnia to cel wydania tej książki.

W pierwszym rozdziale czytamy  jak Tomek Ogrodowczyk doszedł do rozumienia słowa „werki”:

„Kiedy w 2012 r. w Muzeum Niepołomickim rozpocząłem poszukiwania zdjęć do nowego wydania Bezkrwawych łowów, w pełnym szufladek regale zaprojektowanym przez Włodzimierza Puchalskiego, gdzie przechowywane były wszystkie jego posegregowane w zwitkach negatywy, natknąłem się na szufladę opisaną w następujący sposób: „Filmowe werki i moje różne”. Dziwna składnia i obco brzmiąco słowo „werki” zwróciły moją uwagę. Jakie werki? Co znaczy to słowo? Wysunąłem szufladkę, zajrzałem do środka, wziąłem przypadkowy zwitek z negatywami, rozłożyłem pięcioklatkowe paski na podświetlarce i zacząłem przeglądać je pod lupą. Ach tak ! Na zdjęciach zobaczyłem Puchalskiego i osoby towarzyszące mu w przeróżnych sytuacjach, a więc były to zdjęcia obrazujące pracę w terenie, na planie zdjęciowym czy filmowym. Zacząłem drążyć etymologię tego słowa. Nikt tak naprawdę nie umiał mi wyjaśnić, co Puchalski miał na myśli”

Po konsultacji ze znakomitym znawcą biografii Puchalskiego – Janem Walencikiem wydedukował, że „w świecie fotografów i filmowców istniało powiedzenie „werk-fotosy”, czyli zdjęcia robocze. […] utrwalone na nich zostały takie niezbędne przygotowania jak: budowa kryjówek, skradanie się w terenie, podpływanie łodzią do niedostępnych z lądu zakątków itp. Puchalski, tworząc albumy z Zielonej serii, sam wybierał do publikacji niektóre z tych zdjęć, ale dopiero niniejsze opracowanie umożliwia niemal pełen ogląd warsztatu Mistrza i poznanie większości osób, które miały szczęście towarzyszyć mu na zielonych szlakach.”

Tomek Ogrodowczyk w sposób bardzo ciekawy opowiada o kilku latach mozolnej, ale ekscytującej pracy, zdradza wiele szczegółów związanych z wydaniem albumu i audiobooków, poszukiwaniach, odkrywaniu ciekawych zdjęć, rękopisów, dokumentów, a dzięki nim faktów z życia Puchalskiego.

Werki Włodzimierza Puchalskiego - Tomasz Ogrodowczyk
Werki Włodzimierza Puchalskiego – Tomasz Ogrodowczyk

Z różnych źródeł do których dotarł – np. dokumentów, artykułów, kalendarzyków – można poznać szczegóły z biografii Puchalskiego, poznać jego towarzyszy, czyli jego ukochaną żonę i towarzyszkę Izabelę, Janusza Czecza czyli „Cyza”, Tadeusza Chrzanowskiego – pasierba i asystenta przy kilku pracach, Eustachego Dzieduszyckiego – Ojstaszka, Andrzeja Karolczyka „Matrosa” – kierowcę towarzyszącego Puchalskiemu i kilka innych osób.

 

Kalendarzyki

Szczególnie interesujące są informacje dotyczące samego Puchalskiego. Nareszcie można poznać wiele ciekawych szczegółów z jego życia, rodzenia się przyrodniczej i fotograficznej pasji, całego mnóstwa trudności z jakimi spotykał się w swojej karierze, szczególnie w okresie po II wojnie światowej. Można je przeczytać w samej książce, lub w materiałach zamieszczonych na załączonej płycie CD.

Płyta CD stanowi wspaniały dodatek do albumu. Znajdują się na niej nagrania dźwiękowe – opowiadania Puchalskiego opisujące fotograficzne i filmowe wyprawy czytane przez Włodzimierza Pressa, artykuły o Puchalskim publikowane przez różnych autorów w czasopismach przed i po II wojnie, recenzje jego prac – np. prof. J.Sokołowskiego, dr J. Żabińskiego, Dobrzańskiej. Najbardziej zaskakujący i poruszający jest dla mnie artykuł pt. „Rozmawiamy z Puchalskim” zamieszczony w Ekranie w 1957 z którego dowiadujemy się, jak niewyobrażalne trudności spotykały go ze strony komunistycznych urzędników i polityków. Czasami miały miejsca tak absurdalne zdarzenia czy zarzuty wobec niego, że mogłyby stanowić sceny z kabaretu.

Na płycie zamieszczone są też rzeczy niezwykłe np. skany rękopisów, ciekawych artykułów, dokumentów, oraz film „Przygoda w studiu” przedstawiający pracę aktorów w studio podczas nagrywania Zielonej serii.

Skanowanie zdjęć przez  Tomasza Ogrodowczyka i Michał Wąsik podczas ich czyszczenia

Na szczególną uwagę zasługują zdjęcia zamieszczone w Zielonej serii jak i w tej książce – ich jakość jest imponująca. Efekt osiągnięto dzięki naprawdę gigantycznej pracy o czym również można przeczytać w Werkach. Rekonstrukcją zdjęć do Bezkrwawych łowów (260 zdjęć) zajmował się Hubert Ogrodowczyk a do pozostałych – 1200 zdjęć !! – Michał Wąsik. Poświęcił na to 1250 godz. !! Poprawiał kontrasty, nasycenie czerni, kadrowanie do odpowiedniego formatu i inne praca, które przyczyniły się do tego, że album robi niesamowite wrażenie. Aż trudno uwierzyć, że te zdjęcia mają tyle lat !

Książka jest więc pod każdym względem doskonała. I nie przeczyta się jej jednym tchem ! Zawartość jest tak bogata i różnorodna, że należy jej poświęcić więcej czasu. Ale jest to bardzo przyjemnie, a nawet ekscytująco i pożytecznie spędzony czas.

Książkę można zamówić przez internet pod adresem  www.sklep.bedon.lasy.gov.pl