Instytut Badawczy Leśnictwa zrealizuje dwa projekty badawcze po pożarze w Biebrzańskim Parku Narodowym « Dziennik Leśny
Foto: Rafał Szkopiński

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Instytut Badawczy Leśnictwa zrealizuje dwa projekty badawcze po pożarze w Biebrzańskim Parku Narodowym

Instytut Badawczy Leśnictwa rozpoczął badania oceny skutków przyrodniczych kwietniowego pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym – poinformował w czwartek PAP dyrektor IBL prof. Jacek Hilszczański. Powstanie też nowy plan ochrony przeciwpożarowej parku.

W pożarze, który trwał od 19 do 26 kwietnia 2020 r., spłonęło ok. 5,3 tys. ha bagiennych łąk i terenów leśnych w Biebrzańskim PN, który jest największym parkiem narodowym w Polsce. Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi prokuratura.

Instytut Badawczy Leśnictwa (IBL) będzie realizował dwa projekty badawcze po pożarze, które mają być wsparte finansowo z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Efektem pierwszego będzie plan ochrony przeciwpożarowej parku, w drugim będą oceniane skutki pożaru dla przyrody i zmiany, które w niej zajdą – wyjaśnił dyrektor IBL.

O tym, że to IBL będzie koordynować takie badania, informował po pożarze minister środowiska Michał Woś.

„Będziemy prowadzili badania na powierzchniach spalonych, w różnych środowiskach, w różnych typach siedlisk, ale też na tych terenach, które się nie spaliły, a które będziemy wykorzystywać do porównania” – mówi dyrektor IBL i dodaje, że na pewno będzie tak, że niektóre gatunki zyskały na pożarze, inne straciły. „Będziemy obserwować wszystkie elementy przyrodnicze jakie występują w Biebrzańskim PN, jak zareagowały na duży, wielkoobszarowy pożar” – dodaje.

Już zaczęły się badania dotyczące skutków pożaru dla kręgowców – będą obserwacje ptaków i ssaków. Mają w tym współuczestniczyć, inne zespoły badawcze, instytuty, które już prowadzą lub jeszcze będą prowadzić badania nad Biebrzą – poinformował Hilszczański. W przyszłym tygodniu ruszą badania nad stawonogami, badana będzie także roślinność. Dyrektor IBL, który był w ostatnich dniach nad Biebrzą mówi, że na pożarzysku już robi się zielono.

Badania mają potrwać pięć i pół roku. Hilszczański tłumaczy, że taka perspektywa jest konieczna, by można było formułować wnioski po takim zdarzeniu jak rozległy pożar. Dodał, że jednym z pytań, na które będą chcieli odpowiedzieć badacze będzie to, jak długo przyroda będzie wracała w tym miejscu do stanu sprzed pożaru.

Plan ochrony przeciwpożarowej ma być gotowy wiosną 2021 r. Prof. Jacek Hilszczański tłumaczy, że obecne takie plany przeciwpożarowe w parkach narodowych, w tym w Biebrzańskim, nie uwzględniają np. zmian klimatu czy suszy, które powodują, że zagrożenie pożarowe jest większe.

W ramach prac nad tym planem mają być opracowane procedury, omówione różne kwestie techniczne, monitoring i wykorzystanie do tego nowoczesnych technologii. Elementem prac nad planem przeciwpożarowym mają być też badania nad społecznymi efektami, skutkami pożaru, ale szczegóły nie są jeszcze określone.

Dyrektor Biebrzańskiego PN Andrzej Grygoruk powiedział PAP, że jeżeli będą się utrzymywać suche lata, na pewno potrzebna jest budowa w parku dróg dojazdowych do różnych miejsc, by – na wypadek zagrożeń pożarowych – można było docierać tam, gdzie jest to utrudnione albo „kupować śmigłowce gaśnicze”. „Być może ci naukowcy zauważą jakieś inne możliwości dla wsparcia parku dla ochrony przeciwpożarowej” – dodał Grygoruk.

Badaniami naukowymi o skutkach pożaru interesują się różne uczelnie i jednostki badawcze, które zgłaszają się do Biebrzańskiego PN o wydanie zgód na takie badania.

Wniosek o badania nad konsekwencjami pożaru dla całego zespołu ptaków, wykazanie „wygranych i przegranych”, złożył już Instytut Biologii Ssaków PAN w Białowieży. Dr hab. Michał Żmihorski z tego instytutu powiedział PAP, że pojawiają się ogólne opinie o tym, że pożar był olbrzymią tragedią dla przyrody, a badacze chcieliby wykazać konkrety.

„Chcielibyśmy pójść trochę głębiej i zobaczyć, jakie konkretnie gatunki wycofały się z tego terenu oraz sprawdzić czy są takie, które mogą zyskiwać na takim pożarze, które mogą teraz wkraczać w takie miejsce bez suchej biomasy roślinnej, gdzie jest obecnie bardzo niska roślinność” – wyjaśnił Żmihorski.(PAP)

Izabela Próchnicka