Foto: Katarzyna Szkopińska

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Tłusty ptak szykuje się do odlotu

Wyruszają w niebezpieczną, liczącą tysiące kilometrów trasę, którą muszą pokonać siłą własnych mięśni. Przed migracją ptaki magazynują tkankę tłuszczową tak, że stanowić ona może połowę masy ich ciała. U ludzi byłaby to skrajna otyłość i utrudniałaby ruch, a ptakom umożliwia to przeżycie.

O tym, jak ptaki przygotowują się do trwającej kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt dni podróży, którą muszą odbyć dwa razy w roku, opowiada w rozmowie z PAP dr Michał Wojciechowski z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Dr Wojciechowski w swoich badaniach – prowadził je w miejscowości Eilat w Izraelu – chciał się dowiedzieć, jak ptaki dysponują podczas migracji swoim budżetem energetycznym. Biolog za pomocą techniki podwójnej wiązki promieniowania Rtg (DXA) badał skład ciała ptaków, pokrzewek, podczas ich postoju migracyjnego. „Były to badania nieinwazyjne, wykonywane przy okazji obrączkowania. Wystarczyło kilka minut, aby zbadać ptaka i móc go wypuścić” – wyjaśnia dr Wojciechowski.

Z badań wynika m.in., że ptaki podczas jesiennej migracji są bardziej otłuszczone niż podczas migracji wiosennej. Dr Wojciechowski zauważa, że są różne hipotezy wyjaśniające to zjawisko. Jedna z nich zakłada, że wiosną ptaki mają większą możliwość, by dojadać po drodze. „Poza tym ptaki wiosną są pod większą presją czasu niż jesienią. Śpieszą się, by dotrzeć na tereny lęgowe, zająć terytoria i przystąpić do lęgów” – opowiada naukowiec. Dodaje, że o szybkości migracji decyduje przede wszystkim długość postojów. „Na przykład u małych ptaków, jak pokrzewki, postoje stanowią nawet 2/3 czasu migracji” – mówi. Wiosną postoje mogą być krótsze, ale częstsze. Dzięki temu ptaki nie są aż tak wycieńczone podróżą i szybciej odbudowują zapasy na dalszą drogę.

„Jednak ptak nie zawsze może się po drodze zatrzymać, aby się pożywić. Musi być przygotowany do permanentnej głodówki” – mówi Wojciechowski. Rekordziści wśród ptaków potrafią przed migracją zwiększyć masę swojego ciała nawet dwukrotnie, magazynując przede wszystkim tłuszcz – stanowić on może nawet 50 proc. masy ich ciała. „U ludzi byłaby to skrajna otyłość, a ptaki w takim stanie zaczynają swój lot migracyjny” – zwraca uwagę biolog. Dodaje, że aby zmagazynować jak najwięcej tłuszczu, ptaki zmniejszają niektóre swoje narządy wewnętrzne – np. żołądek mięśniowy.

Ptak w czasie podróży zużywa jednak nie tylko tłuszcz, ale i białko, które trudniej zmagazynować. Korzysta przede wszystkim z białka z tych części ciała, które chwilowo nie są wykorzystywane – a więc m.in. z przewodu pokarmowego. Kiedy ptak dociera na miejsce postoju migracyjnego, jego układ pokarmowy jest tak silnie zredukowany, że zwierzę nawet jeszcze przez kilka pierwszych dni, zwyczajnie się odżywiając… ciągle chudnie.

Dr Wojciechowski zaznacza, że w zwyczajnej sytuacji pokarm trawiony w przewodzie pokarmowym jest następnie wchłaniany przede wszystkim aktywnie poprzez komórki wyściełające jelito. Tymczasem u ptaków po locie migracyjnym wzrasta rola trawienia biernego – substancje odżywcze samorzutnie przenikają więc tam, gdzie jest ich mniejsze stężenie – z przewodu pokarmowego bezpośrednio do krwi, niejako pomiędzy komórkami wyściełającymi jelito. Taki mechanizm jest mniej efektywny i musi minąć trochę czasu, zanim przewód pokarmowy się odbuduje i możliwe będzie przestawienie trawienia na bardziej efektywny tryb. Dopiero kiedy białko zostanie odbudowane, ptak będzie mógł gromadzić tłuszcz, który przyda się do dalszej podróży.

„Te ptaki, które będą w stanie odpowiednio dysponować swoimi rezerwami energetycznymi, będą w stanie przetrwać. Te, które zgromadzą zbyt małe rezerwy, po drodze padną. Bo migracja jest jednym z potężnych sit doboru naturalnego” – podsumowuje naukowiec.

PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala