Źródło: Patronat medialny

Rybnicki Festiwal Podróżników KARAWANA – Rybnik 1-4 kwietnia 2016

Fotograficznie, z dzikością w sercu, z Masajami, w psim zaprzęgu,

rowerem, wśród dzikich zwierząt, w podwodnym zauroczeniu,

w Himalajach, na pustyni, w ekstremalnym żeglowaniu. 

Rybnicki Festiwal Podróżników KARAWANA

Rybnik 1-4  kwietnia 2016

www.facebook.com/festiwal.karawana/

Karawana2016-plakat (2)

 

PIĄTEK – 01.04.2016 r.

8.00 – 11.00  Anna Poduszyńska, Elżbieta Wiejaczka – Dzikość serca – warsztaty artystyczne z młodzieżą IV Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Rybniku.

14.00    Bartek Sabela – spotkanie młodzieży rybnickich szkół z podróżnikiem i książką podróżniczą.

18.00  Bartek Sabela – Wszystkie Ziarna Piasku

SOBOTA – 02.04.2016 r.

10.00 – 13.00  Arkadiusz Pałasiński – Warsztaty fotografii podróżniczej – techniki postprodukcji

14.00  Elżbieta Wiejaczka – Mieszkałam z Masajami

15.20    Piotr Strzeżysz – Rowerem z Alaski do Patagonii

16.40    Krzysztof Nowakowski – Psim zaprzęgiem przez życie

18.00    Piotr Kuźniar – Selma – Antarktyda – Morze Rossa

NIEDZIELA – 03.04.2016 r.

14.00    Małgorzata Zdziechowska – Gośka wśród dzikich zwierząt

15.20    Bartosz Stróżyński – AntArktyka. Podwodne Zauroczenie

16.40    Joanna Lipowczan i Bartosz Malinowski – Wielki Szlak Himalajski

18.00    Leszek Cichy – Od Mount Everestu zimą po Kilimandżaro

PONIEDZIAŁEK – 04.04.2016 r.

11.00    Leszek Cichy – Góry Wysokie – spotkanie z młodzieżą Dwujęzycznego Społecznego Gimnazjum im. Jerzego Kukuczki w Rybniku.

13.00    Centrum Wspinania CECHOWNIA w Rybniku - wewnątrzszkolne zawody wspinaczkowe.

Wystawa fotografii: Arkadiusz Pałasiński – „W poszukiwaniu ciszy”.

Kiermasze: sprzętu rowerowego, sprzętu do nurkowania, rękodzieła etnicznego.

Spotkania z książką podróżniczą. Bufet wegetariański i degustacja herbaty.

 

Karnet na cały festiwal – 35 zł. Karnet na sobotę i niedzielę – 30 zł.

Bilet na sobotę lub niedzielę – 20 zł. Spotkanie w piątek – 10 zł.

Rezerwacja i sprzedaż – Kasa DK Chwałowice – tel. 32 4216222 w.39.

Bezpłatne Warsztaty Fotografii Podróżniczej – zapisy: sztukafotografii@wp.pl

 

Organizatorem Karawany jest Dom Kultury w Rybniku-Chwałowicach www.dkchwalowice.pl. Współorganizatorami festiwalu są: Stowarzyszenie Korzenie.pl,   Regionalny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli i Informacji Pedagogicznej „WOM” w Rybniku www.wom.edu.pl, Dwujęzyczne Społeczne Gimnazjum im. Jerzego Kukuczki w Rybniku www.sg.rybnik.pl, IV Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Rybniku www.ivlorybnik.pl, Centrum Wspinania Cechownia www.cwcechownia.pl, Stowarzyszenie Podróżnicze Enjoy Life www.stowarzyszenieenjoylife.pl i Agencja Extreme www.agencjaextreme.pl.

Sponsorami Karawany są: Hotel Politański www.hotelpolitanski.pl (noclegi dla podróżników), Szkoła Nurkowania www.szkola-nurkowania.com (kiermasz sprzętu do nurkowania), Centrum Rowerowe NordBike www.nordbike.pl (kiermasz sprzętu rowerowego).

Spotkania z książką podróżniczą: Wydawnictwo Bezdroża www.bezdroza.pl i Księgarnia Orbita www.ksiegarniaorbita.pl.

Rękodzieło etniczne: ZARI Galeria Orientalna www.zari.pl, Moringa-art Rękodzieło afrykańskie www.moringa-art.com i Etno Chata Topolej www.topolej.pl.

Bufet wegetariański: Bar Wegetariański Masala www.masala.rybnik.pl.

Degustacja herbaty: Hyleys Polska www.hyleys-tea.pl.    

Anna Poduszyńska – malarka, rysowniczka, pedagog. Absolwentka Wydziału Malarstwa, dyplom z wyróżnieniem otrzymała w 2005 roku w pracowni prof. Andrzeja Bednarczyka oraz aneks z rysunku w pracowni prof. Jacka Gaja. Absolwentka Podyplomowych Studiów Pedagogicznych z zakresu Edukacji Artystycznej, dyplom z oceną celującą otrzymała w 2008 roku. Na stałe współpracuje z Szkołą Rysunku i Malarstwa w Krakowie oraz Wielkopolską Szkołą Architektury i Sztuki w Poznaniu. Ważniejsze cykle malarskie: Żywioły, Barwy ochronne, Córka jeziora. Pomysłodawczyni i współorganizatorka projektu Afryka: Rytmy i rytuały (2009-2010), który obejmował cykl warsztatów artystycznych oraz podsumowującą je wystawę Afryka. Sztuka/etnografia w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Córka jeziora (Nyarnam) - mal. Anna Poduszyska

Dzikość serca.Rzeźba afrykańska i awangarda w sztuce europejskiej. Prymitywizm i jego koleje. Pytania o to, co jest sztuką i wynikających z tego różnicach pojęciowych. Warsztaty plastyczne o odważnej linii, surowej plamie, silnych kontrastach, mimetyzmie i deformacji. O wzajemnej inspiracji kulturami i o pięknie, które nie każdemu przypada do gustu.

/Anna Poduszyńska/

Elżbieta Wiejaczka – liderka wypraw głównie afrykańskich, uwielbia poznawanie nowego, życie w podróży i pisanie. Odpoczywa w Afryce, która jest jej wielką miłością. Przetrwała wyprawę „Afryka 2×2” czyli rowerową podróż poślubną – 7560 km po drogach i bezdrożach Czarnego Lądu (2014/2015). Jechała stopem przez Saharę, pracowała jako wolontariuszka w Kenii, zdobywała góry Afryki (Ras Dashen, Jebel Toubkal, Margheritę, wielokrotnie Kilimandżaro), wspinała się na wydmy w Namibii i przeżyła rafting na Zambezi. Zatrzymuje się na dłużej w jednym miejscu, przygląda ludziom, łamie stereotypy. Wyznaje zasadę, że otwartość i szczery uśmiech są najlepszą ochroną podczas dalekich podróży, nie rozstaje się z książką. Absolwentka biologii na Uniwersytecie Pedagogicznym, filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Szkoły Dziennikarstwa Praktycznego Rafalski Press. W 2012 roku otrzymała tytuł „Dziennikarz Obywatelski 2011”. Strona: www.afryka2x2.blogspot.com.

Masajowie - fot. Elżbieta Wiejaczka (2)

Mieszkałam z Masajami. Isayę poznałam na Zanzibarze, gdzie wielu Masajów zarabia dziś na życie jako ochrona hotelowa. Zaprzyjaźniłam się z nim i wkrótce zostałam zaproszona na uroczystości inicjacji, jakie miały odbywać się w jego rodzinnej miejscowości. Przez kilka tygodni mieszkałam w chacie zrobionej z gałęzi akacjowych, wyklejonych ziemią pomieszaną z krowim łajnem. Przyglądałam się kobietom, kiedy na palenisku z trzech kamieni gotowały ryż z sosem pomidorowym, ugali i bardzo słodką herbatę, później sama zaczęłam gotować. Uczestniczyłam w każdej codziennej czynności: wypalałam kalabasze, w których przechowuje się mleko, chodziłam po wodę do wykopanej w wyschniętym korycie rzeki dziury albo aż do jeziora, uczyłam się potrząsać ramionami, żeby podczas uroczystości towarzyszyć dziewczętom w tańcu. Z zakupionych na targu koralików przygotowywałam wisiorki i bransolety, w wolnych chwilach chodziłam w sąsiedzkie odwiedziny. Z jednymi porozumiewałam się po angielsku, z innymi w suahili, kilka masajskich słów przyswoiłam sobie ze względu na małego chłopca N’gapune, który nie znał innego języka.

/Elżbieta Wiejaczka/

Bartek Sabela – łodzianin z urodzenia, warszawiak z wykształcenia, zakopiański ceper z wyboru. Zawodowo architekt, a z zamiłowania malarz, fotograf, snowboardzista i przede wszystkim wspinacz. Jako pisarz debiutował w 2013 roku książką  „Może (morze) wróci”. Opowieść o Uzbekistanie i ginącym Morzu Aralskim została nagrodzona Bursztynowym Motylem oraz Nagrodą Magellana. Współpracuje z czasopismem „Kontynenty”.  Książka ‘Wszystkie ziarna piasku”  to owoc czterech podróży na tereny Sahary Zachodniej – ostatniej afrykańskiej kolonii, największego więzienia świata.

 

Sahara Zachodnia - fot. Bartek Sabela (3)

Wszystkie Ziarna Piasku. W 2014 r. zaintrygowany zdjęciem na które trafiłem w internecie postanowiłem pojechać do obozów Frontu POLISARIO. Udało się. Przez kilka tygodni odwiedziłem wszystkie pięć obozów. Wraz z partyzantami Frontu pojechałem także na Terytoria Wyzwolone. By zobaczyć „Mur Wstydu” i największe na świecie pola minowe. Do obozów wróciłem jeszcze dwukrotnie. W kwietniu udałem się na drugą stronę muru, do okupowanej stolicy Sahary Zachodniej, El Aaiun. Nawiązawszy kontakty z aktywistami Frontu udało mi się być w El Aaiun ponad dwa tygodnie, spotykając się z saharyjskimi działaczami, będąc świadkiem brutalnie rozpędzanych demonstracji i bezpardonowego łamania praw człowieka. Podczas mojej wizyty policja marokańska nie wpuściła, aresztowała bądź deportowała z miasta ponad 40 obcokrajowców. W końcu sam trafiłem na marokański komisariat. „Wszystkie Ziarna Piasku” to podróż na teren Sahary Zachodniej – ostatniej afrykańskiej kolonii. To podróż do nieistniejącego kraju – Saharyjskiej Arabskiej Republiki Demokratycznej – zawieszonego w niebycie pośród otchłani saharyjskiej hammady. To spotkanie z ludźmi Sahrawi, mieszkającymi od 40 lat w obozach uchodźców oraz ich rodzinami żyjącymi pod brutalną okupacją sąsiedniego kraju, Maroka. To historia zapomnianej wojny, największego na świecie muru oddzielającego dwa narody oraz mrocznej strony Maroka, kraju, który kojarzy nam się jedynie z kolorowymi targowiskami, pięknymi zabytkami i beztroskimi, egzotycznymi wakacjami. To opowieść o miejscu gdzie słowo „tymczasowy” nabiera przerażającego wymiaru. /Bartek Sabela/

Arkadiusz Pałasiński – artysta fotograf specjalizujący się w fotografii krajobrazowej i podróżniczej. Podróżnik, organizator i prowadzący warsztaty fotografii podróżniczej, krajobrazowej i górskiej. Fascynat fotografii czarno-białej. W poszukiwaniu tematów do swoich projektów, podróżuje po całym świecie. Ulubionym kierunkiem wypraw fotograficznych jest daleka północ – miejsca takie jak Norwegia czy Islandia, gdzie nadal można znaleźć niczym nieskażoną, dziką przyrodę i fotografować w skupieniu, nie będąc otoczonym tłumem fotografów i turystów. Były wiceprezes Związku Polskich Fotografów Przyrody w Okręgu Śląskim, członek rzeczywisty (AFRP) Fotoklubu RP. Liczne prace można znaleźć na stronach: www.palasinski.pl, https://twitter.com/Arek_Palasinski, https://www.facebook.com/ArkadiuszPalasinski/, https://500px.com/fotopalasz.

 

W poszukiwaniu ciszy - fot. Arkadiusz Pałaszyński

W poszukiwaniu ciszy. To pierwsza moja wystawa z cyklu „Odcienie Europy”. W swoich pracach sięgam po temat bliski współczesnemu człowiekowi – ciszy, a właściwie jej głębokiego deficytu. Wszyscy potrzebujemy choćby odrobiny ciszy, spokoju i wprowadzenia do naszego życia harmonii, która spowoduje, że będziemy szczęśliwsi, łagodniejsi, zdrowsi. Potrzebujemy oddechu, żeby choć na moment zdystansować się od otaczającej nas cywilizacyjnej, często destrukcyjnej rzeczywistości. Na obecnym etapie życia aktywnie poszukuję sposobów, jak taki stan osiągnąć. Jedną z najwspanialszych dla mnie możliwości, jest zanurzenie się w górski krajobraz. Prezentowany materiał zdjęciowy został wykonany w ciągu ostatnich sześciu lat podczas licznych moich podróży po Polsce, Słowacji, Słowenii, Włoszech, Grecji, Szkocji, Norwegii i Islandii.

Piotr Strzeżysz- jeździ rowerem, odkąd sięga pamięcią. Był w wielu miejscach na świecie, ale ciągle coś gdzieś go pcha. Lubi przestrzeń i wiatr. Choć zdarzało mu się podróżować w towarzystwie, zazwyczaj podróżuje sam, co daje większe poczucie niezależności i szeroko pojętej wolności. Jest autorem kilku książek: „Powidoki”, „Campa w sakwach”, „Makaron w sakwach”, W 2015 roku książka Powidoki zdobyła nagrodę „Bursztynowego Motyla” w Konkursie im. Arkadego Fiedlera oraz nagrodę Magellana w kategorii najlepsza książka podróżnicza. Laureat KOLOSA 2014 w kategorii podróże: za wytrwałość w próbach odnalezienia życiowej prawdy w podróży i odwagę przyjmowania tego, co przyniesie droga. Chociażniejestidealny,toidealniesobieztymradzi.Stronapodróżnika:www.onthebike.pl.

Rowerem z Alaski do Patagoni - fot. Piotr Strzeżysz (2)

Rowerem z Alaski do Patagonii. Trasę z Alaski do Patagonii próbowałem przejechać trzy razy. W 2011 r., po przepedałowaniu w zimowych warunkach ponad sześciu tysięcy kilometrów, podróż przerwałem w Las Vegas. Drugi wyjazd, rozpoczęty w 2013 r. w Anchorage na Alasce, zakończył się dla mnie w okolicach Portland złamaniem kolana. Wszystkie rzeczy, łącznie z rowerem, zostawiłem w garażu znajomych w Portland, a sam, wróciłem do Polski na leczenie. W maju 2014 r., z nie do końca zrośniętym kolanem, podjąłem kolejną próbę dotarcia do Patagonii. Tym razem zacząłem z miejsca, w którym przerwałem podróż kilka miesięcy wcześniej. Trzecia podróż zakończyła się szczęśliwie.

/Piotr Strzeżysz/

Krzysztof Nowakowski – marzyciel, sportowiec, maszer, adventurer. Mąż i ojciec. Razem z żoną Darią od niemal siedemnastu lat podróżuje przez życie psim zaprzęgiem, organizując wyprawy w rejony polarne i startując w najdłuższych wyścigach psich zaprzęgów w Europie. W roku 2010 dwa psio-ludzkie zespoły prowadzone przez Darię i Krzysztofa objechały dookoła największe europejskie jezioro położone za kołem polarnym, Inarijarvi. Trzysta kilometrów pokonali w trzy dni. To był początek ich zmagań z Daleką Północą, o których opowiada książka Krzysztofa pt. „23 kilometr”- publikacja jedyna w swoim rodzaju. Jeszcze żaden Polak, czy Polka nie opisała swojego codziennego i podróżniczego życia przemierzanego psim zaprzęgiem, wypełnionego pasją i miłością do natury i zwierząt. Strona: www.syberiada-adventure.com.

Psie zaprzęgi - fot. z arch. Krzysztof Nowakowski (2)

Psimzaprzęgiemprzezżycie.Jazda psim zaprzęgiem to jeden z najlepszych sposobów obcowania z dziką przyrodą. Konkurować z nią może jedynie człowiek poruszający się pieszo, czy na nartach. Czuje on śnieg, lód, skałę, swoimi stopami. Jednak mamy nad nim przewagę, my mamy swoje stopy i cztery łapy każdego z psów, mamy swoją parę oczu i tyle par oczu jeszcze, ile w naszym zaprzęgu biegnie psów, tak samo mamy swój nos i wiele nosów psich. Jesteśmy człowiekiem i psami zarazem. Jednością, stadem, w którym każdy jest niezbędny. To bardzo pierwotne uczucie. Kiedy jeden z psów zobaczy renifera, czy ptaka, zobaczy go całe stado, także my. To właśnie stanowi magię psiego zaprzęgu. /Krzysztof Nowakowski/

Piotr Kuźniar – żegluje od 1978 roku, kapitan jachtowy od 1990. Płetwonurek, przyrodnik, entuzjasta rejsów polarnych. Urzekła go przyroda Arktyki i Antarktyki. Prowadził wyprawy żeglarskie po Morzu Arktycznym, Grenlandzkim, Barentsa, Norweskim, Bellinghausena, Oceanie Lodowatym. Żeglarz Roku 2015 Magazynu „Wiatr”. Dowodzony przez niego jacht „Selma Expeditions” dotarł w 2015 r. do południowego brzegu antarktycznego Morza Rossa – najzimniejszego akwenu na Ziemi. „Selma” ustanowiła żeglarski i morski rekord „Najdalej na południe” (78°43’926” szerokości geograficznej południowej). Następnie załoga dotarła do Wyspy Rossa i zdobyła wierzchołek góry Erebus (3794 m n.p.m) – jedynego aktywnego wulkanu na Antarktydzie. Ekspedycja była częścią wyprawy Selma – Antarktyda – Wytrwałość, która trwała aż 363 dni i była poświęcona Ernestowi Shackletonowi. Polski jacht pokonał łącznie 22 934 mile morskie – po opłynięciu Hornu przemierzył Pacyfik, dotarł do Australii i wziął udział w regatach Sydney – Hobart. Etap prowadzący z Tasmanii, przez dalekie południe i Morze Rossa, aż do Mar del Plata w Argentynie (od połowy stycznia do kwietnia 2015 roku), to aż 80 dni bez kontaktu z cywilizacją i żegluga po najmniej dostępnych i przyjaznych wodach na świecie. Z Argentyny „Selma” wyruszyła w drugiej połowie kwietnia na północ, z zamiarem okrążenia obu Ameryk. Piotr Kuźniar dowodził jachtem na szlaku przez Przejście Północno-Zachodnie, jedną z najtrudniejszych tras żeglarskich. Polska jednostka dołączyła do około 200 jachtów, które od czasu Amundsena odbyły rejs przez North West Passage. „Selma Expeditions” jest piątym jachtem pod polską banderą i jedenastym z polską załogą, który przemierzył ten szlak. Strona: www.SelmaExpeditions.com.

SelmaExpeditions - fot. z arch. SelmaExpeditions

Selma – Antarktyda – Morze Rossa. Spełnienie naszych marzeń było efektem wieloletnich przygotowań i treningów. Dotarliśmy do antarktycznej Zatoki Wielorybów. Żeglowaliśmy wzdłuż bariery lodowej w sztormowym lodowatym wietrze (temperatura spadała znacznie poniżej 20 stopni Celsjusza). Zajrzeliśmy w głąb krateru czynnego wulkanu. Odwiedziliśmy chatę sir Ernesta Shackletona, którego antarktyczne rejsy sprzed 100 lat są dla nas inspiracją. Dwie doby sztormowaliśmy w cieniu góry lodowej. Dotarliśmy też do Wyspy Piotra I. No i był jeszcze Horn i to dwukrotnie. /Piotr Kuźniar/

Małgorzata Zdziechowska – dziennikarka, podróżniczka, blogerka. Od wielu lat z miłości do zwierząt i chęci pomocy im, przemierza świat, aby pracować jako wolontariuszka w sierocińcach i ośrodkach rehabilitacyjnych dla dzikich zwierząt. Odwiedziła m.in. Australię, Boliwię, Brazylię, RPA, Chiny, gdzie pracowała z ponad 60 rodzajami ssaków od wielkich kotów (lamparty, gepardy, jaguary, pumy), przez małpy (czepiaki czarne, kapucynki, wyjce), niedźwiedzie andyjskie, pandy, koale, tapiry, lisoszakale, pakaranę, kapibary, mrówkojady, nosorożca, żyrafę, miodożery, karakale, kangury czy wilki. Zajmowała się m.in. sierotkami, zwierzętami chorymi i byłymi maskotkami. Nazywana jest polską doktor Dolittle. O jej pasji i podróżach rozpisują się m.in. Daily Mail, China Daily, Onet, Cas. Wystąpiła w japońskiej telewizja NHK, „Dzień Dobry TVN”, „Pytaniu na śniadanie” oraz w wielu audycjach radiowych. Strona: www.swiatoczamigoski.blog.pl.

Małgorzata Zdziechowska - fot. z arch. Małgorzata Zdziechowska

Gośka wśród dzikich zwierząt. W La Senda Verde nawiązałam niezwykłą przyjaźń m.in. z dzikim ostronosem, który kilka lat wcześniej z własnej woli „wprowadził” się do ośrodka. Kantuta, bo tak został nazwany zwierzak, dawał mi się nie tylko głaskać, ale wskakiwał też na moje kolana i czasem na nich zasypiał. O swoich niecodziennych doświadczeniach z dzikimi zwierzętami piszę na blogu „Świat oczami Gośki”. Właśnie skończyłam pracę nad książką pt. „Zwierzaki podróżniczki Gosi”, w której opisuję niesamowity świat zwierząt i swoje przygody z wolontariatów. /Małgorzata Zdziechowska/

Bartosz Stróżyński – pochodzi z Wołowa, na stałe osiadł w Poznaniu. Z wykształcenia finansista, z zamiłowania fotograf podwodny, fotograf przyrody, kompozytor, autor tekstów, producent klipów muzycznych oraz projektów multimedialnych. Autor książki pt. „AntArktyka. Podwodne zauroczenie” wydanej przez National Geographic w 2014 r. Nagradzany w wielu prestiżowych konkursach fotograficznych, między innymi w International Photography Awards, Por el Planeta Competition, European Wildlife Photographer of the Year i Wielkim Konkursie Fotograficznym National Geographic. Uczestnik licznych wypraw fotograficznych, między innymi Elysium – Shackleton’s Antarctic Visual Epic. Zafascynowany Arktyką i Antarktyką. Specjalizuje się w fotografii zimowej, fotografii wodnych ssaków, fotografii podwodnej krokodyli oraz fotografii podwodnej rzek. Na stałe współpracuje z Magazynem Przyrodniczym Salamandra. Autor artykułów o nurkowaniu i fotografii podwodnej publikowanych w kraju i za granicą. Jego prace pojawiają się w wielu prestiżowych magazynach, między innymi w Magazyn National Geographic, Miesięcznik Fotograficzny Foto, Scuba Diver Through the Lens, Scuba Diving Magazine, X-Ray Mag, Sport Diver. Strona: www.fimufo.com.

Face to face

AntArktyka. Podwodne zaurocznie. Kiedy jechałem tam pierwszy raz, nie wiedziałem, czego się spodziewać. Ale kiedy zobaczyłem to miejsce, uświadomiłem sobie, że jest to coś na całe życie. Obsługiwanie sprzętu fotograficznego w grubych rękawicach i praca w lodowatej wodzie – to nie jest łatwe, dlatego też niewiele osób zajmuje się tą dziedziną. Przyznaję jednak, że mimo wszelkich trudności wciąż wracam na obszary okołobiegunowe, które niezmiennie oczarowują mnie swym pięknem. W tych miejscach jest coś niesamowitego, jest jakaś moc i magia. Zapraszam do wybrania się w wyjątkową podróż fotograficzną w najdalsze i najzimniejsze wody naszego globu. Dalej i zimniej już się nie da…

/Bartosz Stróżyński/

Joanna Lipowczan i Bartosz Malinowski – Asia - urodziła się i wychowała w Cieszynie – od zawsze miała pokój z widokiem na Równicę i Czantorię w Beskidzie Śląskim. Wędrówka po górach to dla niej najpiękniejsza forma wyciszenia, kontemplacji i bycia sam na sam ze swoimi myślami. Nie interesuje ją sportowe zaliczanie szczytów, radość i siłę czerpię z samej obecności w górach. W 2013 r. wraz z mężem Bartkiem przeszła Chadar – lodową drogę po zamarzniętej rzece Zanskar w Himalajach. Bartek - nomada, podróżnik, przewodnik górski. Poszukiwacz sprzeczności, zakrzywień czasoprzestrzeni, absurdu i awanturniczych przygód. Niestrudzony odkrywca dzikich i niezabetonowanych miejsc na Ziemi. Zafascynowany Azją. Konno przemierzał stepy i góry Mongolii, wędrował na wielbłądach, słoniach i innych wierzchowcach. Rowerem przejechał wiele tysięcy kilometrów m.in. przez Mongolię, Chiny, Tybet, Nepal i Himalaje, ale zdecydowanie na własnych nogach czuje się najlepiej. W 2007 r. pokonał pieszo 2500 km podążając Łukiem Karpat z południowej Rumunii do Bratysławy. W 2010 roku współorganizował wyprawę śladami wielkiej ucieczki z sowieckiego łagru Witolda Glińskiego Long Walk Plus Expedition z Jakucka do Kalkuty w Indiach. Przez 6 miesięcy przemierzył 8 tys. km na różne sposoby nadając stałe relacje dla Programu Trzeciego Polskiego Radia. W 2013 roku wraz z żoną Asią przeszedł Chadar – lodową drogę po zamarzniętej rzece Zanskar w Himalajach. Przez życie wędruje nieprzetartymi szlakami. Obserwuje życie nomadów w Mongolii w Azji Centralnej i Afganistanie. W wyprawach towarzyszą mu aparat fotograficzny oraz motta: „chwytaj dzień“ oraz „maszeruj albo zdychaj“. Koordynator festiwalu MediaTravel, przewodnik Grupy Wyprawowej Chate.pl oraz Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich Łódź. Strona: www.wielkiszlakhimalajski.pl.

 

Wielki Szlak Himalajski - fot. Bartosz Malinowski (2)

Wielki Szlak Himalajski. Ponieważ twierdzę, że od tego są nogi by łazić na nich i że trzeba żyć życiem jakby się miało stanąć nazajutrz ze śmiercią twarzą w twarz, dlatego przeszliśmy liczący 1700 km Wielki Szlak Himalajski. Szlak uważany jest za jeden z najtrudniejszych i najwyżej położonych szlaków górskich na świecie. Przejście szlaku zajęło nam 120 dni – rozpoczęliśmy 6 września 2015 r. w Taplejung na wschodzie Nepalu, a zakończyliśmy 4 stycznia 2016 r. w Simikot na dalekim zachodzie. Trasę przeszliśmy bez wsparcia tragarzy, kucharzy i przewodników, a przy okazji dokonaliśmy tego, jako pierwsi Polacy. Myślimy już o kontynuowaniu Wielkiego Szlaku Himalajskiego w Indiach, Butanie i Pakistanie.

/BartoszMalinowski/

Leszek Cichy – urodzony w 1951 roku w Pruszkowie polski taternik, alpinista, legendarna postać polskiego himalaizmu. Uczestnik wielu wypraw w Tatry, Alpy, Himalaje i Karakorum. W 1975 r. wziął udział w głośnej wyprawie na Gasherbrumy organizowanej przez Wandę Rutkiewicz, podczas której wraz z Januszem Onyszkiewiczem i Krzysztofem Zdzitowieckim dokonali pierwszego polskiego wejścia na ośmiotysięcznik – Gasherbrum II (8035m). W 1976 r. uczestniczył w wyprawie na K2 (wspinając się nową drogą, osiągnął wysokość 8230 m). W 1978 r. brał także udział w ekspedycji na Makalu (8463m), pod kierownictwem Janusza Kurczaba. 17 lutego 1980 r. wspólnie z Krzysztofem Wielickim dokonał pierwszego zimowego wejścia na Mount Everest (8848 m) – ustanawiając światowy rekord wysokości w alpinizmie zimowym. Od tej pory zaliczany jest do grona tzw. Lodowych Wojowników. W 1984 r. brał udział w wyprawie na Kanczendzongę Zachodnią (Yalung Kang, 8505m), później rezygnuje z dalszych podbojów ośmiotysięczników, ale nie z górskiej wspinaczki. Jest pierwszym Polakiem, który w latach 1980-1999 skompletował tzw. „Koronę Ziemi” – najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. W ramach tego projektu w 1989 r. dokonał pierwszego polskiego wejścia Filarem Cassina na Mount McKinley. Z wykształcenia inżynier geodeta. Od 1977 pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, a po 1989 finansista i przedsiębiorca. Jest współautorem książki „Rozmowy o Evereście” (1982, 1987). W latach 1995-1999 był prezesem Polskiego Związku Alpinizmu. Obecnie realizuje swoje pasje poprzez organizowanie wypraw o charakterze trekkingowym w różne zakątki świata, od Maroka czy Islandii, aż po Kilimandżaro oraz najwyższe szczyty Arktyki.

Leszek Cichy - fot. z arch. Leszek Cichy

Od Mount Everestu zimą po Kilimandżaro. Moje pierwsze słowa brzmiały: „Halo Andrzej, wiesz gdzie jesteśmy?“ Potem razem krzyknęliśmy do słuchawki: „Na szczycie Everestu!“ Cieszyliśmy się, że odnieśliśmy sukces. Byliśmy tam w imieniu wszystkich uczestników. Każdy dał z siebie tyle, ile mógł. Na wierzchołku spędziliśmy 40 minut, pozostawiliśmy m.in. różaniec. Everest zmodyfikował moją mentalność. Świadomość, że zimą byliśmy na szczycie jako pierwsi, pomaga mi żyć. Jest też pokora wobec tego, że to właśnie nam się udało. Była to moja jedyna wyprawa, na której czułem, że jesteśmy zespołem. Po zejściu z góry wszyscy koledzy wyszli nam na przeciw, rzucali się na szyję, gratulowali. Film „Gdyby to nie był Everest“ pokazywałem setki razy w szkołach, firmach i za każdym razem robił i robi niesamowite wrażenie. Zawsze czuję po nim szacunek do ludzi. /Leszek Cichy/